RECENZJE

"Uśmiech grejpruta" w Teatrze Polskim we Wrocławiu

"Uśmiech grejpruta" po EuroDramie"

«Przyznajmy, reżyser ma instynkt teatralnego zwierzęcia. W Kameralnym trudno się nudzić. Wspierany przez wyrazistą, pomysłową scenografię Justyny Łagowskiej Klata opowiada o ludziach, którzy biorą udział w szczurzym wyścigu mediów do sławy, po newsa absolutnego. Będziemy pierwsi - to jedyna dyrektywa. Niemoralna. Ekipa telewizyjna wynajmuje taras w Rzymie, z którego zamierza "ustrzelić" newsa o śmierci papieża. Długie godziny operator i dziennikarka nie robią nic. Drzemią w pościeli, ale ubrani. Poprawiają urodę. Jedzą zupki w koncentracie. Gryzą chipsy. Piją napoje z puszek. Sporo gadają o wspólnych znajomych. Jak u nas w domu. (...) Sporo bardzo dobrego aktorstwa jest w tym spektaklu, ale trudno opowiedzieć gorączkowe dialogi, przerzucanie się słowami przez bohaterów. Trudno ten obrazowy, gęsty od słów i zdarzeń show zamienić w linearną relację. Tempo spektaklu-wideoklipu bywa szalone, a ilość symboli i alegorii, którymi żonglują twórcy, zawrotna. Każda ze scen medialnych, w których ekipa próbuje coś opowiedzieć o swoim spapranym życiu, jest komentowana z drugiej strony ekranu przez Procenta. Andrzej Wilk, wydobywany z cienia bardzo malarskimi strumieniami światła, zda się współczesnym arbitrem harmonii. Kimś, kto jak Petroniusz w "Quo vadis?" wie, że pod brzydotą współczesności, tu pod warstwą aluminiowej blachy i folii, ginie świat czystych form i doskonałych proporcji. W pięknej scenie dziecięcego licytowania się z Fighterem (Robert Wrzosek), podczas której zamieniają imiona ogórków w pomidory, padają gorzkie słowa wobec konwencji, a właściwie ich braku w naszym świecie. Gdyby opisać spektakl Klaty jednym zdaniem, rzekłbym: Nie ma na co czekać. Nie ma czego się spodziewać. Ani media, ani sztuka nie opowiadają żadnej prawdy o nas. Wszystko jest zabawką w ręku diabła. Kuba Sienkiewicz wyraził to dobitniej w wulgarnym tytule piosenki. A przecież są w tym scenicznym dziele okruchy najgłębszego piękna, jak w scenie kąpieli Procenta, w scenie spaceru po galerii Anda, w której ożywają rzeźby ludzkich ciał. I jest niezwykła puenta. Litania dwojga starców do ukrzyżowanego ciała Chrystusa. Jakby autor chciał powiedzieć, że w duszy człowieka tkwi piękno i mistyka ważniejsze niż wszystkie freski świata. Jak na współczesną komedię daje do myślenia.»

Leszek Pułka, "Gazeta Wyborcza ? Wrocław", 9 kwietnia 2003